Z uwagi na związek z Domem Sierot Żydowskich przy ul. Dietla 64 w Krakowie i okoliczności śmierci podczas akcji deportacyjnej w getcie, nazywany krakowskim Januszem Korczakiem.
Był kupcem i zarządcą działającym na wielką skalę w branży stalowej. Był właścicielem firmy „D. Kurzmann, Dom Komisowo-Handlowy dla Towarów Żelaznych i Metalowych„, a w latach1927-1939. dyrektorem „Górniczo-Hutniczego Towarzystwa Handlowego S.A.„, dystrybutora wyrobów największych polskich karteli produkujących stal.
Kurzmann był działaczem partii Agudas Israel, co najmniej od 1927 r., został zastępcą przewodniczącego jej krakowskiego oddziału. W 1937 r. wszedł do tymczasowego zarządu nowo tworzonej krakowskiej gminy wyznaniowej żydowskiej, odpowiadał za sprawy religijne. Wspierał ideę tworzenia sieci szkół dla religijnych żydowskich dziewcząt Bejt Jaakow, a także budowę Jesziwy Mędrców w Lublinie. Swoją narodowość określał jako żydowską.
Związki Kurzmanna z najstarszym żydowskim sierocińcem w Krakowie datują się od 1910 roku. Od 1918 r. kierował finansami placówki. W ciągu 20 lat pracy nowego zarządu, sierociniec stał się zasobnym ośrodkiem zaliczanym do najlepszych w Polsce. Zgromadzony majątek został na początku wojny zrabowany przez Niemców. Podczas okupacji Kurzmann poświęcił się ratowaniu sierocińca. W dniu likwidacji Dom Sierot mieścił się na terenie krakowskiego getta, stłoczono w nim 300 podopiecznych. 28 października 1942 r. podczas tzw. akcji październikowej, sierociniec został otoczony kordonem. Najmłodszych wywieziono i zamordowano w nieznanym miejscu. Grupa najstarszych chłopców zdołała uciec. Pozostałych wyprowadzono na plac Zgody. Tam Niemcy zaproponowali wychowawcom Domu Sierot ocalenie i pracę w nowej placówce, którą zamierzali otworzyć na terenie getta. Dawid Kurzmann, kierowniczka Zakładu Anna Feuerstein i jej mąż Juliusz odmówili opuszczenia dzieci. Około piątej po południu kolumna wychowawców i podopiecznych sierocińca została doprowadzona do stacji w Płaszowie. Na czele idącego w ciszy pochodu szedł Kurzmann, towarzyszyła mu córka Hela Frida i zięć Dawid Schmelkes. Późnym wieczorem transport odjechał do obozu zagłady w Bełżcu.


